ja i tak myślę, że zdrowy rozsądek + ruch to najwspanialsza recepta![]()
Przegladajac jak zawsze co tydzien Angore trafilam na taki artykul:
Jeść do woli i chudnąć - Liczenie kalorii to największa pomyłka dietetyczna stulecia
Kiedy kilka lat temu francuski lekarz Michel Montignac ogłosił publicznie, że przyczyną tycia nie jest spożywanie kalorii, lecz złe nawyki żywieniowe, w środowisku medycznym naraził się na śmieszność
Tego jeszcze nie było, żeby najadać się do syta, a mimo to tracić na wadze. A jednak jest możliwe i nie ma w tym żadnego cudu ani oszustwa, tylko czysta biochemia. Za jej sprawą doszło do rewolucji w poglądach nie tylko na odchudzanie, ale także na leczenie cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego i innych schorzeń, które towarzyszą otyłości.
Żeby schudnąć, wystarczy nauczyć się tak komponować posiłki, by nie zmuszały trzustki do nadmiernego wydzielania insuliny – hormonu, który uczestniczy w skomplikowanych procesach przemiany materii i decyduje o tym, ile tłuszczu odkłada nam się w biodrach, na brzuchu, udach, a ile zamienia się w czystą energię.
Dieta czy styl życia
– Nie wierzyłem, że mogę schudnąć bez wyrzeczeń, psychicznego bólu wywołanego ciągłym uczuciem głodu i efektu jo-jo, który występował po każdej próbie odchudzania – mówi Cezary Sołtysiak, który, mimo że skończył dopiero 35 lat, ma już za sobą dwie nieudane próby pozbycia się nadwagi. – Trudno więc było mnie namówić do zastosowania nowej diety. Nie chciałem raz jeszcze przeżywać katuszy i rozczarowań. Nie chciałem też później jeszcze bardziej tyć.
Jego waga zbliżała się już jednak do 130 kilogramów, co nawet przy wzroście metr dziewięćdziesiąt stało się uciążliwe i trzeba było coś z tym zrobić. Tym bardziej że zaczęły się już bóle stawów, bóle przeciążeniowe kręgosłupa, a także kłopoty z ciśnieniem i poziomem cukru we krwi.
– Lekarz powiedział, że to nie jest jeszcze cukrzyca lub choroba niedokrwienna serca, ale wkrótce mogę się ich nabawić – zwierza się ze swych problemów Cezary Sołtysiak. – Postanowiłem więc spróbować i choć trudno w to uwierzyć, w ostatnich dwóch miesiącach zrzuciłem 6 kilogramów.
Mówi, że nie traktuje diety jako sposobu na odchudzanie, ale jako nowy styl życia. – Nie tłumaczę nikomu, że stosuję jakąś dietę, bo chcę schudnąć, tylko że nie jadam pewnych produktów – tak jak ludzie, którzy nie jedzą szpinaku czy wątróbki, bo ich po prostu nie lubią – tłumaczy. – Na tej zasadzie nie jadam już chleba, frytek, gotowanej marchewki, makaronu, pierogów. Nie piję też piwa. Czasem wypijam do posiłku kieliszek, dwa czerwonego wina wytrawnego.
Nie jada również lodów, szarlotki, pizzy, a nawet ukochanych drożdżówek z jagodami i placka ze śliwkami. Jednym słowem, unika węglowodanów, które mają wysoki indeks glikemiczny, a wybiera te, które mają niski indeks. Powoduje to bardzo niewielką produkcję insuliny przez trzustkę i powolne spalanie tego, co zje.
Teraz jego śniadanie to porządna jajecznica na bekonie i pomidor, obiad – stek z łososia i sałata z sosem winegret, a kolacja – soczewica i sztuka mięsa. – Nie odczuwam psychicznego głodu, dzięki czemu wytrzymuję do obiadu bez słodkich bułek – mówi Cezary Sołtysiak. – Sam się temu dziwię, ale nie mam już ochoty na słodkie.
Indeks zamiast kalorii
Do tej pory każdy lekarz bariatra lub inny znawca odchudzania zalecał swoim pacjentom nade wszystko dietę niskokaloryczną. Zachęcał też, żeby więcej się ruszać, a jeśli odchudzanie mimo to szło zbyt mozolnie, przepisywał leki hamujące łaknienie i ziółka na przeczyszczenie. Każdy, kto podjął wyzwanie i odchudził się tymi metodami, powinien dostać medal, bo na takiej diecie można nabawić się głównie choroby nerwowej.
– To katorga dla psychiki, bo chcąc przestrzegać tak drastycznego reżimu kalorycznego, zjada się w ciągu dnia bardzo niewiele i w pewnym momencie dochodzi do załamania. Pacjent wraca do starych nawyków żywieniowych, a wygłodzony organizm, w obawie, że znów zostanie odcięty od jedzenia, zaczyna robić zapasy. Stąd efekt jo-jo – tłumaczy dr Anna Mikołajczyk-Swatko, dyrektorka Wojewódzkiego Centrum Diabetologii w Łodzi. – To błędne koło. Dieta indeksów glikemicznych pozwala najeść się do syta, ale pod warunkiem, że produkty białkowo-tłuszczowe, a więc mięsa, ryby, sery, jaja łączymy wyłącznie z węglowodanami o niskim ig. Co istotne, syty organizm nie szuka przekąsek, słodkich polepszaczy nastroju i może racjonalnie się odżywiać.
Zdaniem doktor Anny Mikołajczyk-Swatko, odstępstwo od liczenia kalorii na rzecz indeksów glikemicznych ma jeszcze inne zalety. Chudnie się powoli, ale skutecznie, bo nie ma efektu jo-jo. – To dlatego, że dieta ta nie powoduje deficytów białka, mikroelementów, witamin i innych składników, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonownia. Dzięki temu organizm nie musi już niczego magazynować – tłumaczy.
Trzeba jednak być cierpliwym, bo chudnie się wiele miesięcy, a nawet lat.
Zaczęło się od Montignaca
Kilka lat temu francuski lekarz Michel Montignac publicznie wypowiadał się, że przyczyną tycia nie jest spożywanie kalorii, lecz złe nawyki żywieniowe. Wtedy w środowisku medycznym naraził się na śmieszność. Z czasem jednak zyskał i wciąż zyskuje zwolenników, bo jego teoria sprawdza się w praktyce. Metoda ta, co warto podkreślić, nie jest dietą. Jest raczej pewną filozofią odżywiania, opartą na dokonywaniu pewnych wyborów.
– To nie jest wielki grzech, jeśli mięso zje się z warzywami o niskich indeksach glikemicznych, a nie z ziemniakami lub frytkami – mówi dr Swatko.
Metoda Montignaca to taki dobór pokarmów, który nie powoduje nadmiernego wzrostu stężenia cukru we krwi, przy zachowaniu równowagi w odżywianiu i normalnym spożywaniu węglowodanów. Zdaniem francuskiego lekarza, otyłość może być tylko i wyłącznie skutkiem nadmiaru insuliny we krwi. A ten jest efektem znacznie podwyższonego poziomu cukru we krwi. Z kolei podwyższony poziom cukru we krwi jest skutkiem nadmiernego spożywania węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym.
Pełnowartościowe posiłki powinny składać się z wielu różnorodnych pokarmów. Niektóre mogą podnieść poziom cukru we krwi, inne przyczyniają się do jego obniżenia. Tak więc naprawdę istotna jest wypadkowa poziomu cukru po posiłku. To ona bowiem ustala końcowe stężenie cukru we krwi oraz pośrednio (jeśli jest podwyższone) zbyt wysoki poziom insuliny, który będzie odpowiedzialny za nadmierne magazynowanie tłuszczów.
Wszystko co białe tuczy
Metoda Montignaca nie ogranicza ilości pokarmu i kalorii, lecz uczy, czego należy unikać, a czego powinniśmy spożywać więcej – jeśli zrozumiesz jej podstawowe zasady, liczenie kalorii będzie należało do przeszłości – jako największa pomyłka dietetyczna stulecia.
– Zasada jest prosta: wszystko co białe i przetworzone tuczy i należy tego unikać jak ognia – mówi dr Swatko. – Dotyczy to białego pieczywa, ryżu, kasz, makaronów. Odchudzają ryby, nawet tłuste, bo ich tłuszcz chroni naczynia, i warzywa o niskim indeksie glikemicznym, które można jeść bez opamiętania. Można też w rozsądnych ilościach jeść jajka, bo – wbrew pozorom – jeśli nie je się ich z bułką i masłem lub majonezem, nie stanowią bomby cholesterolowej. Zawierają lecytynę bowiem, która wspomaga funkcje organizmu.
Dzięki metodzie Montignaca można pozbyć się nadmiernych kilogramów bez utraty masy mięśniowej. Ilość dziennie spożywanego białka, wyrażona w gramach, powinna być równa wadze ciała w kilogramach. Osoba ważąca 80 kg powinna więc przyjmować 80 g białka. Ważne przy tym jest picie wystarczającej ilości płynów i spożywanie obok białek zwierzęcych białek pochodzenia roślinnego (warzyw strączkowych, produktów zbożowych z pełnego przemiału).
– Stosując tę dietę, człowiek nigdy nie jest głodny, bo nie jada liści sałaty, lecz konkretne posiłki – mówi dr Anna Mikołajczyk-Swatko.
Lucyna Krysiak
[ANGORA, nr 40, 25 IX]
Dostepny jest rowniez na: http://www.wiadomosci24.p...udnac_5501.html
no to sie zestarzalam...
ja i tak myślę, że zdrowy rozsądek + ruch to najwspanialsza recepta![]()
Per aspera ad astra
ej a moge poprostu jeść 3 razy w dniu płatki z mlekiem czy to też jest okropną bombą kaloryczną ???
Wg mnie codzinnie należy dostarczać organizmowi różnorodnych witamin i substancji odżywczych, a nie ciągle tego samego.

trzeba jesc z umiarem i regularnie. I przynajmniej wychodzic na spacer co jakis czas jesli sie sportu nie uprawia... no i unikac stale uzywania samochodu i windy. I nie podjadac pomiedzy posilkami..Unikac tez trzeba zapychaczy typu paluszki, chipsy itd.
Tylko sa przeprowadzane badania na temam tej diety..jest ona na dluzsza mete szkodliwa... o tym mozna tez znalesc duzo w internecie
....

Tez uwazam ta diete za dosyc kontrowersyjna... Ja bym sie za nia nie brala..
Ja także zamiast głodzić się po prostu ograniczam niektóre produkty...lub nawet je wyrzucam ze swojej diety.
Np. pozbyłam się masła. Je smaruję już nim chleba.
Wiem,że ponoć chleb nie jest wskazany przy diecie,ale ja schudłam mimo,że jem codziennie ze dwa kawałki.
Dziś rano zjadłam kawałek chleba z serem żółtym i zrobiłam sobię sałatkę z 2 mandarynek i banana.
Pozatym jestem aktywna jeśli chodzi o ruch,bo trenuję taniec w zespole i dodatkowo taniec towarzyski.
No i mam dobra przemianę materii:P
Pozatym polecam 1.5 l niegazowanej wody dziennie.Mineralnej of course:P
To też mi pomaga.
Niestety wadą każdej chyba diety jest to,że kobiety gubią piersi..
Ja już mam problem z doborem stanika,bo zmalały mi piersi...
Ale cóż jak talia poszła o 2 cm w dół i waga o jakieś 2 lub 3 kg to i piersi się gubi...
Zgadzam się z Olą21.
Nasz organizm potrzebuje urozmaiconych pokarmów...
Bo przecież nie można jeść codziennie tego samego...taki sam schemat...
Trzeba nam różnych owoców i warzyw jak i trochę mięsa...
Jak zjemy czasem coś bardziej kalorycznego to też nam się nic nie stanie.
Myślę,że całkiem fajne jest to,że coraz więcej ludzi wplatą sobie dietę śródziemnomorską...i je więcej warzyw owoców i ryb,a nie jak niektórzy codziennie mięso co jest niezdrowe...
Ja się nie gŁodzę, ani nie mam żadnej diety :O Jem ile chce i kiedy chcę, Kiedys chcialam przytyc i robilam wszystko zeby przytyc, ale nie udaŁo mi się, chyba mam chyba zbyt "dobrą" przemianę materii, nie umiem przytyĆ!! No i daŁam sobie spokoj.Nekara
Ja także zamiast głodzić się po prostu ograniczam niektóre produkty...lub nawet je wyrzucam ze swojej diety.
Jestem za chuda ;/ !!
(Ciekawy temat)
[QUOTE=Nekara]Ja także zamiast głodzić się po prostu ograniczam niektóre produkty...lub nawet je wyrzucam ze swojej diety.
Np. pozbyłam się masła. Je smaruję już nim chleba.
... też nie używam masła, juz od jakiegoś czasu. Ale niektorych rzeczy nie bylabym w stanie wyrzucic z diety ;) np. jesli w ciagu 3 dni nie zjem choc 2 galek lodow - jest mi slabo ;) Reszta slodyczy moze nie istniec. Tylko nie zabierac mi lodow ;)
Ale z drugiej strony, za mała ilość tłuszczy w diecie tez moze zaszkodzic. Co mnie martwi. Nie jadam tlustych rzeczy z przyzwyczajen zywieniowych, a maslo odlozylam juz dawno.
Swoja droga, w moim przypadku przy jedzeniu tego samego co dzien w koncu "dieta" przestaje dzialac. A nie tylko dieta bo i wola, przeciez przy malym urozmaiceniu w koncu brakuje nam innych smakow. I wtedy konczy sie jedno i zaczyna drugie ;). Tutaj trza tworczo myslec stojac nad kuchenka ;)
To nie jest najlepszy pomysł, oczywiście nie mówię tu o ładowaniu tony masła na kromkę każdego dnia, ale w małych ilościach jest nam ono bardzo potrzebne, dla oczekNapisał Nekara
. (żadne margaryny!)
Napisał MoniCa_
Ja mam to samoTylko że się z tego cieszę... Kiedys kolezanki mnie wpedziły w kompleksy ciagle mi mowiac jaka to ja nie jestem koszmarnie chuda a teraz mi zazdroszcza, bo wiele z nich chciałoby być modelką ale stwierdziły ze nigdy nie będa mieć tak szczupłej sylwetki żeby sie na nia nadawac.. Więc głowa do góry! !
![]()
Ooo. Mi cały czas mówią: "Kaśka, ty weź zacznij jeść, jesteś taaaka chuda!", a potem biegną do lustra i krzyczą: "Boże, muszę się odchudzić, aaa, JAKA JA JESTEM GRUBA!!!" Rozbraja mnie to.Napisał clover :)
O opisanej diecie słyszałam, ale nie jestem do niej przekonana... Ja po prostu jem normalnie. Tzn. nie objadam się, 5 posiłków dziennie, ostatni do 18:00, unikam białego pieczywa, fast foodów (a fu!), ograniczam słodycze (pomijając lody, bo jak wejdę do Grycana, wychodzę z sześcioma gałkami.). Ostatnio pokochałam zdrową żywność i chyba na dobre mi to wyjdzie. No i jak najwięcej ruchu: rower, siłownia, basen, codzienna gimnastyka..
Impossible is nothing
Skąd ja to znam...heheNapisał Cornell
zawsze dla ''grubszych'' od nas my będziemy za chude
![]()
za chuda dla grubych a dla chudych zbyt gruba...zbyt glupia dla madrych a dla glupich zbyt madra....Napisał contrast
....
dokładnie tak to funkcjonuje w tym naszym świecieNapisał katarinack
![]()
ja jestem zdania, ze nie mozna sie odchudzac za wszelka cene.
przeciez kazdy ma swoja budowe ciala, i niektorych rzeczy nie mozna zmienic,
badz jak sie zmieni to wyglada to okropnie.
ostatnio w glamour byl artykul o anoreksji..
za mna wolaja patyk, bo jestem wysoka i szczupla, ale to chyba moja sprawa.
ja sie czuje z moim cialem dobrze (przynajmniej sie staram)
a rok temu o malo bym nie popadla w anoreksje.
przez chec dorownania innym.
![]()
get naughty
...Napisał katarinack
Chyba to sobie gdzieś zapiszę...;P
A co do diety to uważam że nie zwyczajnie trzeba umieć się powstrzymać. Ja np. nie jem praktycznie słodyczy i rzeczy typu chipsy, paluszki, a tak, to to jem wszystko tylko w małych ilościachW polaczeniu z dobrą przemianą materii i ćwiczeniami( mało ich jest, bo nie cierpię ćwiczyć;P) daje to zadowalające efekty...
Nie mogłabym być na jakiejś diecie-cud bo jesli po jej zakończeniu nie chce sie przytyć to chyba trzeba być na niej do końca zycia. Takie przynajmniej ja wyciągnęłam wnioski z własnego doświadczenia
P.S. Nigdy bym nie zrezygnowała ze spagetti i chlebka z ziarnami;P
Pozdrowionka:*




jeść i chudnąć to tylko z powietrzem dziewczynki
nie ma takiej diety![]()
Napisał greyshadow
popieram w 100%
nie mozna sie zmieniac na sile tylko po to aby sie komus przpodobac kazdy powinien byc soba i starac sie nie miec kompleksow
...dziewczyny nie wolno sie odchydzac no chyba ze na prawde jest sie kims z wymiarmi XX...... ale czesto bywa takze tak ze dziewczyny odchudzaja sie i nie widza granicy kiedy czas najwyzszy przestac czego skutkiem bywa wlasnie anoreksja
ja np. nie lubie gdy ktos zwraca mi uwage ale ty jestes Chuda !!! wole okreslenie Szczupla jakos lepiej brzmi.
kazdy ma cos w sobie trzeba tylko umiec to odkryc)