Cytat:
Napisał vodoo ja u siebie przyuważyłam, że nim więcej jem tym jestem chudsza. i bardzo możliwe, bo przecież jak się niewiele je to metabolizm się spowalnia, a jak się wsuwa to wszystko zaczyna działać szybciej  |
Wiesz - często zależy jeszcze od tego, co jesz.
Praktycznie każda czynność organizmu wymaga od niego wytworzenia pewnej ilości energii - tak tak, również trawienie zjedzonego pokarmu. Więc są takie pokarmy, które wymagają od niego wzmożonego wysiłku w tym zakresie: takie, w których aby dostać niezbędne składniki odżywcze, musi pokonać np barierę twardości (kapusta kiszona - numer 1

, ogólnie [zwłaszcza surowe] warzywa)
Ideałem są te, które są twarde, przy jednoczesnej niewielkiej zawartości kalorii - oczywiście kapusta kiszona na ten przykład
W porze między posiłkami - zwłaszcza tuż przed - podjadam to, co jest bogate w błonnik (np otręby granulowane Sante, które uwielbiam, zjadam całą paczkę naraz

lub zamiennie, całkiem sporą porcję kapusty kiszonej) Po pewnym czasie tworzy to w żołądku (w połączeniu z płynem) taką jakby "siatkę" wyłapującą przy trawieniu z jedzenia to, czego nie chcemy (zwłaszcza tłuszcz).
Efekt jest taki, że jem to co lubię (tłusto, słodko i nie zawsze zdrowo) nie liczę kalorii, a mimo tego nie mam problemów ze zbędnym tłuszczykiem na ciele

Warunek jest jeden: do tego co jemy trzeba włączyć dużo warzyw i ogólnie produktów bogatych w błonnik.
PS Zjedzenie kapusty kiszonej daje tylko jeden minus. Może powodować przykre doznania węchowe, zarówno dla jedzącego jak i otoczenia

Nie wnikając w krępujące szczegóły, odradzam jedzenie kapusty przed planowaną wizytą - no - ewentualnie w toalecie